sobota, 3 października 2015

Rozdział 1

 Z krainy Morfeusza wybawił mnie budzik. Nie ma nic gorszego od przeprowadzania się w ciągu roku szkolnego. Sięgnęłam po swój telefon, była godzina 6:50. Zaczęłam przeglądać facebooka i instagrama. O równej 7:00 wstałam z łóżka. Odwieszając roletę poranne słońce oślepiło mnie. Jak na zimę, było tu dość ciepło. Ubrałam się szybko w to. Zakryłam wszelkie niedoskonałości korektorem, nałożyłam bronzer i mocno wytuszowałam rzęsy i pokręciłam lokówką włosy. Zeszłam na dół w celu zjedzenia śniadania. Oczywiście nikogo nie było. Tata był w pracy, mama spała a Katie jak zawsze mnie unikała. Przeglądając lodówkę postawiłam na płatki z mlekiem. Po spożyciu śniadania szybko poszłam umyć zęby i wyszłam z domu. Telefon wskazywał godzinę 7:45, włączyłam swoją ulubioną playlistę i zaczęłam iść w stronę szkoły. Kiedy stanęłam przed budynkiem serce zaczęło walić mi jak szalone. Zaczęłam zastanawiać się jak inni na mnie zareagują, jacy są tu nauczyciele w ogóle wszystkim.
Miałam w głowie najgorsze scenariusze. Otwierając drzwi do szkoły ludzie z środka momentalnie skierowali wzrok na mnie. Jak się czuła? Jakbym miała coś na twarzy. Sprawdziłam w swoim telefonie co mam na pierwszej godzinie. Okazało się że mam angielski w sali 321. Właśnie się w tej chwili załamałam ile oni mają tu klas. Czułam się jak zagubione dziecko. Na szczęście mieli powywieszane na tablicach mapy z numerami klas. Okazało się że moja klasa znajduje się na 3 piętrze w 2 budynku.
Stałam właśnie przed moją klasą obserwując ludzi. Było tu tyle różnych nastolatków. Każdy wyglądał inaczej. Nagle zadzwonił dzwonek na lekcję.

- Witam serdecznie Panno Parker, nazywam się Collins, jestem nauczycielem języka angielskiego i jednocześnie twoim wychowawcą.

Nic nie odpowiedziałam tylko uśmiechnęłam się i zaczęłam wzrokiem krążyć w okół klasy na końcu koło okna znajdowało się jedno wolne miejsce koło chudej szatynki, bez namysłu poszłam w tamtym kierunku.

-Hej
-Hej - odpowiedziała mi zdołowana
-Stało się coś?
-Nie
-Julia jestem
-Hopie

Nic więcej nie mówiąc uśmiechnęłam się lekko i zaczęłam słuchać nauczyciela.
Lekcja minęła dość szybko.
Tak samo 4 następne, moja klasa okazała się być w miarę fajna. Szłam teraz na stołówkę. Wzięłam tylko frytki i sok. Ciągle czułam na sobie wzrok ludzi i słyszałam ciche szepty na pewno związane ze mną. W oddali zauważyłam Hopie siedzącą samą przy stoliku, postanowiłam się do niej dosiąść.

-Hej mogę się dosiąść?
Dziewczyna jedynie kiwnęła głową.
-Na pewno wszystko w porządku? Jakaś przygnębiona jesteś
-Dla ciebie będzie lepiej jak nie będziemy się kolegować
-Co? o czym ty mówisz
-Jestem w tej szkole nikim zwykłym obiektem żartów i w dodatku brzydka, a ty możesz w tej szkole być kimś.
-Skąd to możesz wiedzieć?
-Błagam cię widać to wszyscy się na ciebie patrzą i nikt nie wyjechał z jakimś głupim żartem.
-Nie przesadzaj, zresztą na pewno przesadzasz przecież jesteś ładna i bystra ..
-Nie jestem, nie mam ładnych markowych ubrań ani kosmetyków. Ciągle siedzę w książkach.
-Przecież wygląd idzie zmienić
-U mnie na pewno nie
-Na pewno się da, jak chcesz to mogę ci w tym pomóc
Dziewczyna lekko się uśmiechnęła
-Dzięki Julia
Gadając z nią zobaczyłam jaką ona jest miłą i inteligentną dziewczyną
 Idą na lekcje zobaczyłam dziewczynę nie wysoką ciemnowłosą z mocnym makijażem i ubraną w krótką spódniczkę co mnie zdziwiło skoro jest zima.

-O proszę idzie nasz cnotka - odezwała się dziewczyna
Hopie opuściła wzrok i szła dalej
-O co jej chodziło?
-Mówiłam ci jestem tu obiektem żartów i kpin
-Kto to był?
-Victoria Lewis najpopularniejsza nastolatka w szkole
Nie mówiąc nic więcej szłam z Hopie do klasy.
Lekcje skończyłam o godzinie 14:20

Było już po dzwonku, umówiłam sie z Hopie że o 16 pójdziemy do galerii i kupimy jej jakieś niedrogie ładne ciuchy.
Wyjmowałam właśnie książki z szafy, poczułam zapach męskich perfum, ładny zapach. Koło mnie stał wysoki brunet o czekoladowych oczach.
-Cześć - powiedział po czym się uśmiechnął 
-Ymm hej
-Jestem Justin
-A ja Ju..
-Wiem
-Skąd?
-Ta szkoła jest mała
-No nie powiedziała bym
-Hah przyzwyczaisz się, jakby co służę pomocą - pokazał swój piękny uśmiech 
Chciałam go spławić ale nie mogłam, nie potafiłam.
-A wiesz że z chęcią, ale teraz muszę już iść
-Pa- cicho odpowiedział a ja poszłam w stronę wyjścia
W domu byłam o godzinie 14:48, weszłam na swojego laptopa i sprawdziłam facebooka było tam dużo zaproszeń od nieznanych mi osób z mojej nowej szkoły w tym zaproszenie od Justina.
Dostałam wiadomość od Mike że dzisiaj idą na imprezę do jakiegoś klubu i się spytali czy idę z nimi, bez namysłu odpowiedziałam że dobra, muszę trochę odreagować dzisiejszy dzień. Mike to mój sąsiad którego poznałam od razu po przeprowadzce. Pewnie myślicie jak 15 letnią dziewczynę tam puszczą.. otóż makijaż i ubranie robią swoje.
Jest godzina 17:34 razem z Hopie jesteśmy już w 7 sklepie, i szukamy czegoś dla niej, udało nam się już pare ładnych ciuchów na nią znaleźć jednak to może nie starczyć.

-Hopie co myślisz o tej bluzce?
-Nie, za bardzo wyzywająca
-Nie przesadzaj nie jest w cale taka ma tylko lekki dekolt, będziesz w niej świetnie wyglądać,
-No nie wiemm..
-Oj nie marudź tylko przymierz
Ostatecznie wzięła ode mnie bluzkę i weszła do przebieralni 

-No i widzisz jak bosko w niej wyglądasz
-No nie jest źle
-Nie jest źle, proszę cię wyglądasz zabójczo
-Dzięki Julia
-Proszę - Lekko się uśmiechnęłam

-Hopie ja muszę się powoli zbierać -powiedziałam dopijając gorącą czekoladę 
-Taa jest grubo po 19. Jeszcze raz za wszystko ci dziękuję.
-Nie ma za co, a Hopie
-Tak
-Przyjdź jutro rano do to cię trochę pomalujemy i zrobimy coś z włosami
Kiwnęła głową i lekko się uśmiechnęła

Jest godzina 20:04 ubrana w czarne obcisłe rurki i bluzkę z dość dużym dekoltem siedzę w salonie i czekam na Mike.

-Hej Julia, gotowa?
-Pewnie
Wsiedliśmy do czarnego BMW i pojechaliśmy w stronę klubu
Na miejscu byliśmy o 22:33
Bez problemu weszliśmy do klubu i poszliśmy w stronę barku. Wypiłam 2 shoty i poszłam na parkiet. Zaczęłam ruszać się w rytm muzyki aż ktoś nagle złapał mnie za talie, odwróciłam się twarzą do niego, jednak było zbyt ciemno bym widziała jego twarz jedynie widziałam małe iskierki w jego oczach. Nie przejmując się zaczęłam razem z nim tańczyć. Tańczyliśmy tak chyba z ponad godzinę aż nagle do mojego partnera podszedł średniego wzrostu ciemnoskóry chłopak, szepnął mu coś na ucho i w ten oto sposób towarzysz zniknął. Ja poszłam do baru i wypiłam jedno whisky i znudzona postanowiłam znaleźć Maika, siedział z jakąś ładną blondynką i pili drinki. Podeszłam do niego i powiedziałam mu tylko że już wracam do domu i że wezmę taksówkę. Poszłam w stronę łazienki, było tam ponuro, lustra były pobite, umywalki zardzewiałe co świadczyło że ten klub jest jedną meliną..
Wzięłam telefon do ręki , była godzina 22:32 czyli nie było jakoś późno, zadzwoniłam po taxi i wyszłam na zewnątrz. Było chłodno, zresztą nie ma co się dziwić skoro była zima. Na zewnątrz nikogo nie było, jedynie było słychać muzykę z klubu. Czułam na sobie czyiś wzrok, ale kiedy się rozejrzałam nikogo nie było.. Nagle usłyszałam jak coś upada na ziemię, przestraszona spojrzałam w tamtą stronę, widziałam jakaś postać, niestety nie mogłam się jej dokładnie przyjrzeć bo przyjechała moja taksówka. W domu byłam przed 23. W domu było cicho i ciemno jedynie w gabinecie taty było zapalone światło.
-Jeszcze pracujesz?
-Już kończę. Imprezka się już skończyła?
-Nie było tam nic ciekawego
Tata pozwalał mi imprezować, wiedział że mam rozum i nic mi się nie stanie. Na szczęście mam też w miarę mocną głowę do alkoholu.
Umyta siedzę w pokoju i odrabiam pracę domową.
Kiedy skończyłam położyłam się do łóżka i sprawdzałam na telefonie wiadomości.
Setki od moich starych znajomych jak tam w LA. i od Hopie o tym że będzie u mnie o 7.
Wykończona poszłam spać .